Dzień Babci i Dzień Dziadka

To już czwarty dzień Babci i Dziadka w którym, uczestniczy Kasia; Michał po raz drugi.
Babciom i Dziadkom z okazji ich święta życzymy dużo zdrowia i cierpliwości do wnuków i do dzieci.

Koniec roku 2008 był obfity w uroczystości i święta rodzinne. 4 grudnia Michaś skończył roczek, a zaraz po nim (tradycyjnie już :) ) swoje święto miała Kasia. Tym razem trzecie urodziny! Radości i prezentów było co niemiara.
Potem przeżywaliśmy cudną, rodzinną wigilię, a zaraz po niej 70-te urodziny dziadka Staszka. Połączyliśmy je z rodzinnym kolędowaniem (i lekkim obżarstwem). Kto ciekawy, niech klika do galerii!
Michaś odkrył, że ma coś czego nie mają dziewczynki!
Michał chodzi!!!
Po długiej przerwie znów on-line. A dużo się wydarzyło... Kasia została dzielnym przedszkolakiem, Michał dzielnie radzi sobie bez mamy, gdyż mama dzielnie wróciła do pracy. Tata dzielnie wstaje do Michałka w nocy, gdyż Michał dzielnie pożera niesamowite ilości kaszy. A teraz mama dzielnie doda zdjęcia i dialogi z Kasią (i Michałem). To tyle chwalipięctwa!
Dziś Kasia zdobiła swoją pierwszą górkę, Kopę Biskupią. Swój sukces uwieńczyła kanapeczką na szczycie. Zresztą
zobaczcie sami...
P.S.
A jutro pierwszy dzień z życia Przedszkolaka! Jak opanujemy emocje, to coś wyklikamy...
Gdy Michał był jeszcze w brzuszku i miałam baaaaardzo duuuuuużo czasu, postanowiłam pomóc Mężowi w redagowaniu jego listu motywacyjnego. Chłop jest konkretny i oszczędny w słowach, a ja przecież doświadczenie w marketingowych bajerach mam.
I czytam mu: "Jestem osobą dobrze zorganizowaną, ambitną i ..." i tu mi się wena skończyła. Pytam: "Co tu mam jeszcze o Tobie napisać?". I słyszę: "A to tam trzeba tak kłamać?"
Ostatnimi czasy Kasia dość często odwiedza ZOO. Dzięki dziadkowi Marianowi i babci Lusi jest tam średnio raz w tygodniu. Oswaja się z kozami i ogląda inne zwierzęta. Ostatnio się przełamała i sama karmiła kozy.
Filmik z akcji...

Ostatnio wiele się dzieje. Kasia wczoraj nauczyła się huśtać na prawdziwej, najprawdziwszej huśtawce. Dumna jest jak stado pawi!
Dziś natomiast poszliśmy do sklepu kupić puzzle, a wróciliśmy do domu z rowerkiem. Kasia zobaczyła, zapragnęła i zawołała "Tato, zapłać!" (ach, te tatusiowe córcie...). W największe zdumienie wprawiła nas, gdy po kilku minutach zaczęła zupełnie sprawnie jeździć.
P.S.
A Michał zrobił dziś kilka pierwszych "czworakujących" kroczków. Tak się zagapił, że zapomniał poszorować podłogę brzuchem. I się udało. Aż piszczałyśmy z radości z babcią Lusią (Kasia by pewnie powiedziała: "Łee, ja w tym wieku...").
Mój mąż (że się tak wyrażę) posprzątał swoje biurko!!! Sam. Z własnej, nieprzymuszonej woli. Normalnie "I shock".
Kasia jest grzecznym aniołkiem. Toteż dostosowała "Zdrowaś Mario" do swoich potrzeb. I leci tak:"... módl się na nami grzecznymi, teraz i ... Amen."
Dzisiaj wielki dzień. Na świat przyszedł kolejny Gorysz. Tymoteusz Gorysz syn Łukasza i Natalii.
Wielkie gratulacje do dzielnej Mamy i Taty.

I znów się nazbierało.
Po pierwsze: powitaliśmy dzisiaj jedyneczkę Miśka (hurrraaa! - równiutki "półroczek"). Niebawem będzie z niego rasowy królik.
Po drugie rozszerzyliśmy
dialogi małżeńskie również o te z dziećmi - teraz na bieżąco tam zaglądajcie!
Po trzecie zniknęła prowizorka na górze strony zwana profesjonalnie przez mojego męża "topem" (uff). Czasami babskie gderanie odnosi skutek...
Stało się! I to tak nagle! Kasia rozpoczęła etap: "A czemu?". Każda, choćby drobna kwestia, analizowana jest przez naszą słodką Wiertarkę w NIESKOŃCZONOŚĆ! Oszaleć można...
P.S.
A czemu?
No i stało się. Nasze dzieci rozpoczęły sezon pływacki. Michał chyba woli wodę o 10 st. cieplejszą, ale dzielnie radzi sobie nawet z rozdygotaną szczęką. Kasia natomiast jest w dziesiątym niebie.
Weteranka...