Dziś minął mój ostatni dzień pracy w dotychczasowym "świętym" miejscu.
BOGU NIECH BĘDĄ DZIĘKI!!!
P.S.
Serdeczne podziękowania Paniom Basi i Kazimierze, Panom Portierom i Michałowi - za normalność i zwykłą (?) ludzką przyzwoitość.

Chyba opatentuję przepis na lodowisko w domu. A wszystko dzięki Tatusiowi, który postanowił (w przypływie niepohamowanej energii) wyoliwkować podłogę w naszej łazience. Jazda bez trzymanki gwarantowana (z trzymanką zresztą też).
No i nazbierały się okazje do świętowania. Po pierwsze nasza Głowa Rodziny, nadworny Administrator tej strony, świętował swoje urodziny (po raz ostatni z dwójką z przodu, ehhh...). Po drugie świętowaliśmy Święta. Toteż i
fotki są.
Kasia od jakiegoś czasu nawija non stop (z przerwą na spanie). Aż miło i ciekawie jest analizować jej język polski. Jest on bowiem bardzo logiczny. Na pytanie: "Nie chcesz jogurtu" odpowiada "Tak" - co oznacza, że nie chce. W końcu po co komu te podwójne przeczenia...
Odmiana czasowników też jest niczego sobie, np.:
- Zbudurzyłam! (przyp. tłum. zburzyłam)
- Idziałaś? (przyp. tłum. poszłaś).
A na koniec nasz krótki, aczkolwiek pouczający, dialog.
Ja: Co trzeba robić jak jest czerwone światło?
Kasia: Stoić.
Ja: Stać.
Kasia: Stoić!!
Ja (widzę, że wie lepiej, więc się nie będę kłócić): A kiedy można jechać?
Kasia: Jutro!
Tak, tak. Michał skończył 3 miesiące i trzeba szybko nadrobić zaległości w zdjęciach. Zresztą Kasia skończy niebawem 2 lata i 3 miesiące, co też jest godne uczczenia. Zapraszam więc do
galerii.
Kasia jest u dziadków, Michał śpi i normalnie nuda. Aż nie wiem co ze sobą zrobić - z wrażenia.
Skonsternowana.

Zmęczeni opolską aurą, pojechaliśmy do Zakopanego szukać zimy. Na szczęście czekało na nas mnóstwo cudownego, białego śniegu. Kasia pierwszy raz w życiu jeździła na sankach, lepiła z nami bałwana. Zabawa była przednia, wypoczynek też. A Michał? Owszem pojechał z nami, ale generalnie większość atrakcji przespał.
Zapraszamy do
galerii, gdzie - oprócz udokumentowanych naszych poczynań - znajdziecie kilka artystycznych akcentów (mężuś pstrykał): sopel na naszym tarasie i takie tam...
Dzień Babci, Dzień Dziadka

Jak ten czas szybko płynie. To już trzeci dzień Babci i Dziadka w którym, uczestniczy Kasia; Michał po raz pierwszy. Kasia zrobiła dla babć laurki, na których narysowała ciastka i serduszka. Dziadków, jako mężczyzn potraktuje nieco inaczej. Zadzwoni do nich i da buziaka na odległość.
Babciom i Dziadkom z okazji ich święta życzymy dużo zdrowia i cierpliwości do wnuków i do dzieci.
"Mamuśki dwie i inne" to nowy katalog w galerii. Ale, to nie wszystko. Zapraszamy ponownie do kultowego
"Słodka jak śpi". Co za oszczędność miejsca...
To będzie opowiadanie o bardzo przyziemnych sprawach. Ale nasze życie się obecnie wokół takich kręci...:
Kasia pobiegła do łazienki, bo - jak się domyślacie - miała taką potrzebę. Po jakiejś chwili tatuś do niej zagląda. Widzi papier toaletowy rozwinięty w duuużej ilości, pokrywający całą podłogę. I krzyczy: "Kaśka, co ty robisz?!?!". Na co córcia zdziwiona odpowiada: "Siku".

W przyszłą niedzielę 13 stycznia o godz. 10 w parafii pw. bł. Czesława odbędzie się chrzest Michałka.
Wszystkich bardzo serdecznie zapraszamy!!!
P.S.
Będzie to również msza za 2-letnią Kasię i nasze Chrześniaki.
Wczoraj Kasia z tatusiem przyjechali po nas do szpitala i zabrali do domu. Kasia na widok mamy roztkliwiła się do łez i tak minęło nam całe popołudnie. Mama jej w płakaniu oczywiście dzielnie wtórowała.
Jesteśmy zmęczeni, wytęsknieni i bardzo, bardzo szczęśliwi. Zresztą
zobaczcie.
Kasia skończyła dwa latka.

W czasie ostatniego roku Kasia rozwinęła swe umiejętności w zasypianiu
[zdjęcia].
Po kursach pływania przyszedł czas na kąpiele w plenerze
[zdjęcia].
Wycieczki do zoo to też ciekawa i interesująca sprawa
[zdjęcia].
Michał jest już wśród nas

O 14:55 na świat przyszedł Michał. Waży 3,7 kg i ma 56 cm. Zdjęcia w
galerii.
P.S.
Są dwie teorie mówiące o porodach po terminie. Wg pierwszej dotyczy to dziewczynek, wg drugiej: chłopców. U nas sprawdziły się obie! Kasia przyszła na świat tydzień po terminie, Misiek jednak postanowił być lepszy i opuścił brzuch mamy 15 dni po terminie. Wszystkich zainteresowanych radośnie informowaliśmy o terminie zmodyfikowanym o + 2 tygodnie. Oczywiście z myślą, że wywołamy miłe zaskoczenie w połowie listopada. Tymczasem tylko nas to zaskoczenie dotknęło... Ach, te dzieci! NieOBLICZALNE od samego początku...